NIE WDYCHAM AMONIAKU (KILKA SŁÓW O KANARKACH)

 

Nadszedł najwyższy czas na mycie okien. Lubię czystość, ale nie lubię chemii. Mam ku temu powody, a unikam szczególnie płynów do mycia szyb. Znam lepszy sposób jeszcze z czasów wynajmowania mieszkania z kominkiem. To, jak brudna może być jego szyba, bardzo mnie wtedy zaskoczyło.

O kanarkach w zakładach przemysłowych dowiedziałam się na studiach. Ptasi zakładnicy służyli już wcześniej w kopalniach jako czujniki toksycznych gazów. W przetwórstwie spożywczym trzymano je w pobliżu instalacji chłodniczych z amoniakiem. Z uwagi na szybki metabolizm oznaki zatrucia przy wycieku tego gazu pojawiały się u nich najwcześniej.

Stąd pamiętam, jak groźny dla zdrowia może być ten powszechnie stosowany składnik środków do mycia powierzchni szklanych, które na dodatek wymagają rozpylania. Amoniak znalazłam w składzie większości produktów popularnych marek. Powód? Rozpuszcza tłuszcz i brud, szybko odparowując, co zapobiega powstawaniu smug na szkle.

Rozpuszczony w wodzie amoniak tworzy wodorotlenek amonu, czyli wodę amoniakalną, i w takiej postaci występuje w środkach czyszczących. Gdy odparowuje, wdychamy jego drażniące opary. W kontakcie z nim cierpią także oczy. A kto nie stosuje rękawic ochronnych, naraża się także na wnikanie związku przez skórę. Produkty mogą zawierać go całkiem sporo, bo w domowych i przemysłowych środkach czyszczących amoniak jest stosowany w stężeniach od 5 do 25 procent.

Są osoby bardziej podatne na działanie amoniaku, ale efekty zależą od ekspozycji. W opracowaniu StatPearls National Library of Medicine pt. „Ammonia Toxicity” czytam, że już przy małych stężeniach amoniaku w powietrzu może pojawić się kaszel krtaniowy, skurcz i obrzęk krtani. Inne objawy to cieknący nos, drapanie w gardle, ucisk w klatce piersiowej, duszności, podrażnienie oczu. Duże stężenia mogą być śmiertelne już po upływie pół godziny, powodując nagłe zatrzymanie oddychania.

Powodując uszkodzenia nabłonka oddechowego, stałe narażenie na amoniak w powietrzu zwiększa predyspozycje do rozwoju infekcji bakteryjnych i grzybiczych, a także obturacyjnych chorób dróg oddechowych.

Dlatego mam inny sposób na czyste okna. Brud z szyb i framug zdejmuję najpierw mokrym ręcznikiem (starym, ew. papierowym), potem przecieram je 1-2 chusteczkami czyszczącymi do powierzchni domowych, a następnie papierem mokrym i suchym. Ot, tyle. Nie chcę być kanarkiem!

[Fot. Pixabay]


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

KWAS NA RANY. CUDOWNY SKŁADNIK NA ALERGIĘ

NIE JEM WINYLU. RZECZ O RĘKAWICZKACH

ANI PIECZYWO, ANI ZDROWE. TAK „CHRUPKI” DOSTARCZAJĄ RAKOWTÓRCZE ZWIĄZKI