DAJCIE MI BOBU!
Dajcie dosłownie, bo nie chodzi o żadną nauczkę, ale o naukę. O bobie dowiedziałam się dziś czegoś naprawdę ciekawego. Nasiona tej rośliny strączkowej zawierają L-DOPA, prekursor dopaminy. Co to oznacza? To „neuroprzekaźnik satysfakcji”, a jedzenie nasion może poprawiać nastrój i zmniejszać zachcianki spożywcze. Ten związek występuje obok cennych aminokwasów , z których organizm sam tworzy dopaminę (a chodzi o tyrozynę zawartą zwłaszcza w pokarmach białkowych). Jak się okazuje, L-DOPA albo lewodopa, a dokładnie L-3,4-dihydroksyfenyloalanina, w roślinach bobowatych wstępuje w największych ilościach w porównaniu z innymi naturalnymi produktami. Substancja ta jest stosowana zwłaszcza w chorobie Parkinsona, lecz w przypadku bobu nie chodzi oczywiście o efekt leczniczy. Świeże, ugotowane nasiona są nie tylko pyszne, ale mogą też z powodzeniem zastąpić niezdrowe opcje w diecie. Te, które tak bardzo nam smakują, ale też sprawiają, że chcemy ich więcej i więcej . A przy okazji...