NIE JEM WINYLU. RZECZ O RĘKAWICZKACH
W kuchni najczęściej zakładam rękawiczki ochronne. Nie tylko wtedy, gdy obieram i kroję cebulę czy buraki. Mam wrażliwą skórę i obowiązkowo zabezpieczam ją przed sokami z warzyw i owoców. Nigdy jednak nie używam rękawiczek z lateksu (alergia – i ten zapach) ani z winylu.
Noszenie rękawiczek winylowych w kuchni odradzam zwłaszcza mojej mamie, która często kupuje je z braku wyboru. Polecam te nitrylowe. W kuchni sięgam po czarne, bo w przypadku niebieskich zawsze trafiam na cieńszy i bardziej kruchy materiał, który łatwo się uszkadza.
Dlaczego nie winyl? Jest świetny do słuchania muzyki – dźwięk z czarnej płyty na gramofonie nie ma sobie równych. Jednak winyl nie nadaje się do kontaktu z jedzeniem!
Dlaczego? Stosowane do produkcji rękawiczek tworzywo o nazwie polichlorek winylu – a właściwie poli(chlorek winylu), PVC – jest twarde i sztywne. Aby wyprodukować z nich elastyczną powłokę, trzeba dodać sporo plastyfikatorów. Powszechnie stosowane są ftalany.
Ftalany zagrażają nam zwłaszcza przy mikrouszkodzeniach rękawiczek. A te powstają już po kilku ruchach ręką czy nawet przy samym zakładaniu, bo winyl nie jest odporny na rozciąganie! Efekt? Stopień przenikania niepożądanych związków z tego tworzywa jest 10 razy większy niż w przypadku rękawic nitrylowych. Mało tego, sprzyja to także przedostawaniu się bakterii i wirusów ze skóry do jedzenia. Zwłaszcza, że dłonie intensywnie się w nich pocą.
Wracając do ftalanów, substancje te nie tylko łatwo przechodzą do jedzenia przy kontakcie trwającym już 1-2 sekundy. Związki te i produkty ich rozkładu wnikają do organizmu przez skórę, zwłaszcza w obecności potu. Natomiast zawartość i migracja szkodliwych substancji z nitrylu są znacząco mniejsze.
Oprócz tego, że winylowe rękawiczki nie spełniają swojej funkcji chroniącej ręce i jedzenie, łatwo pękają – według dostępnych danych współczynnik ich awaryjności to aż 51 procent, podczas gdy dla nitrylu wynosi jedynie 4,6 proc. W czasie prac kuchennych „winyle” trzeba więc wielokrotnie wymieniać. To uciążliwe, nieoszczędne i nieekologiczne.
Winyl zaliczono do najgorszych tworzyw dla ludzkiego zdrowia. A znajduje się też np. w rurach do przesyłania wody i ogromnej liczbie produktów domowych, od wykładzin czy zasłonek prysznicowych, przez drzwi i okna, po meble czy obudowy sprzętu elektronicznego.
Jednak to żywność wciąż pozostaje głównym źródłem ftalanów trafiających do organizmu. Przechodzą do niej podczas wytwarzania, przetwarzania, pakowania i serwowania. Użycie tych plastyfikatorów przy produkcji rękawiczek winylowych zmniejszyło się, jednak pomimo unijnych regulacji zawartość w nich ftalanów wciąż często przekracza normy. W publikacji na stronie Ecocenter czytam ponadto o tym, jak szkodzą te związki.
Ftalany zakłócają funkcjonowanie układu endokrynnego, przyczyniają się do problemów z płodnością i zwiększają ryzyko rozwoju nowotworów hormonozależnych. Są niebezpieczne zwłaszcza dla dzieci – ekspozycję na nie powiązano z rozwojem alergii i astmy, zachowań związanych z deficytem uwagi, a także zaburzeń rozwoju układu rozrodczego, przedwczesnym dojrzewaniem u dziewczynek i rozwojem piersi u chłopców.
Im mniej „plastiku” wokół nas, tym lepiej. A jeśli już korzystamy z jego dobrodziejstw, wybierajmy bezpieczniejsze tworzywa.

Komentarze
Prześlij komentarz