KWAS NA RANY. CUDOWNY SKŁADNIK NA ALERGIĘ
Najpierw były truskawki. Potem benzoesan sodu – bo keczup w wersji pakowanej w plastik jednak był konserwowany. No i najsmaczniejsze zamienniki mięsa, jakie jadłam w ostatnim czasie. Z przetworzonego glutenu. O tych ostatnich – i „kleju do mięsa” – jeszcze napiszę, teraz tylko powiem, że skończyło się straszną alergią.
Najpierw swędziały policzki, potem wysypka smarowana maścią ze sterydem robiła się coraz większa. Wciąż miałam gdzieś z tyłu głowy informację z ulotki: „nie stosować na twarz”. Nie napisano jednak, dlaczego.
Znów przeszłam na dietę bezglutenową, wyeliminowałam przetworzone jedzenie, kupiłam kolejny emolient, który dawał ulgę tylko na chwilę. To jednak nic nie dało. Zaczęłam szukać winowajcy i okazały się nim... sterydy. Nawet te wziewne na astmę mogą powodować wysypkę wokół ust (nie mówię już o składnikach wywołujących reakcje nadwrażliwości i alergii). Broni się ponoć tylko słaby, dostępny bez recepty hydrokortyzon. Problem w tym, że wszystkie kremy z nim zawierają też parabeny, a te alergizują nie tylko mnie. Znalazłam produkt w sprayu bez zbędnych dodatków, ale całkiem na próżno, bo efekt był żaden.
Nie traciłam nadziei i przeczytałam wszystko, co mogłam, na temat metod alternatywnych. Szczególnie chwalony był jeden z kwasów, o którym słyszałam już wcześniej. Stosowany jest w stężeniu 5-20 procent, ja jednak znalazłam tylko 30-procentowe serum, w którym nie było konserwantów. Nie przypuszczałam, że może zadziałać tak dobrze.
Kwas azelainowy to naturalnie występujący związek m.in. w jęczmieniu, pszenicy i życie, powstający w organizmie, a także wytwarzany przez drożdże rodzaju Malassezia, w tym odpowiedzialne za łupież M. furfur.
Jak dowiedziałam
się z opracowania naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, opublikowanego w
2023 r. na łamach „Advances in Dermatology and Allergology”,
kwas azelainowy ma działanie:
•
antyoksydacyjne,
• przeciwzapalne,
• zmniejszające nadmierne rogowacenie naskórka,
• ograniczające rozszerzenie i przerost naczyń krwionośnych skóry,
• przeciwnowotworowe,
• hamujące bakterie – m.in. powodujące trądzik Propionibacterium acne (a gdzie indziej doczytałam, że także gronkowca skórnego Staphylococcus epidermidis),
• zmniejszające przebarwienia.
Kwas ten nie ma agresywnego działania i może być stosowany przy reaktywnej i wrażliwej skórze. Mało tego, nie powodują nadwrażliwości na promieniowanie UV ani reakcji fototoksycznych, a rozjaśniając przebarwienia nie wpływa na zdrowe melanocyty, czyli komórki barwnikowe skóry. Nie wykazuje też działania mutagennego ani uodpornienia się bakterii na jego działanie.
Dobrą tolerancję potwierdza wiele źródeł, a inne podają także właściwości antykomedogenne, czyli „odtykające” pory skóry. Według analizybadań klinicznych z „Journal of Cosmetic Dermatology” to także dobra i bezpieczna opcja zamiast retinoidów czy nadtlenku benzoilu.
Piszę o nim, bo może bardzo pomóc osobom borykającym się z wieloma problemami dermatologicznymi, co potwierdzono klinicznie. To nie tylko okołoustne zapalenie skóry, ale przede wszystkim trądzik pospolity i różowaty, hiperpigmentacja skóry, zwłaszcza melazma i przebarwienia pozapalne, łysienie androgenowe, łuszczyca zwykła, rogowacenie okołomieszkowe i kseroza, czyli nadmierna suchość skóry.
Początkowo rozcieńczałam swój preparat w proporcji 1:1 serum z nawilżającym kwasem hialuronowym, który wcześniej stosowałam na co dzień. Skóra była w końcu sucha, podrażniona i bolesna. Jednak pomimo sporych uszkodzeń po naniesieniu kropelek wcale nie piekła i była tylko trochę czerwona. Po dwóch dniach mogłam używać kosmetyku wprost na oczyszczoną skórę, dwa razy dziennie, bez preparatu neutralizującego i zmywania. Już po tym czasie widziałam, że dzieją się cuda.
Po niespełna tygodniu wychodziłam z domu tylko z filtrem na twarzy, bo wysypka zmniejszyła się o 95 procent. Kwas azelainowy rzeczywiście szybko hamuje zapalenie i złuszcza uszkodzony naskórek, błyskawicznie odnawiając skórę. Dla mnie to prawdziwy as wśród kwasów kosmetycznych!
Komentarze
Prześlij komentarz