GDZIE CZYHA KLESZCZ?


 

Komu borelioza, komu kleszczowe zapalenie mózgu? Kto nie chroni się przed kleszczami, ryzykuje niezwykle poważne powikłania. Mnie udało się unikać ukąszenia przez całe życie, aż w końcu stało się.

Nie w lesie, nie na łące. Nie pod drzewami czy krzakami, nawet nie na trawniku. Pierwszego kleszcze złapałam, stojąc na chodniku. Robiłam zdjęcia kwiatom, a mojego kolana dotykało pojedyncze źdźbło trawy.

Miałam szczęście, że byłam w drodze na ławkę, gdzie usiadłam i ledwo dostrzegłam „paproszek” na kolanie. Nie chciał odpaść od skóry i dopiero, gdy się przyjrzałam, zobaczyłam, że jest w nią wczepiony. Paznokciami usunęłam kleszcza, choć pewnie była to jego nimfa – postać pajęczaka po przemianie z larwy.

Wpadłam w panikę. Pierwsze ugryzienie i to w tak głupich okolicznościach. To ja nie chodzę do lasu, nie przesiaduję na kocu na trawie, a tu zdarza mi się takie coś. Rumień był, ale malutki. Zanim znikł, przez tydzień smarowałam miejsce najsilniejszym znanym mi środkiem przeciwzapalnym – olejkiem CBD full spectrum o stężeniu 40 procent.

W czasach, gdy co roku spędzałam dwa tygodnie w środku lasu, przed kleszczami chronił mnie środek nanoszony na psa (wchłania się przez skórę do krwiobiegu również właściciela) i klasyczne preparaty z DEET. To była skuteczna konieczność, lecz znając szkodliwość tego środka dziś wolałabym ubrać się po uszy, niż pryskać nim skórę. Natomiast przeciw komarom NAPRAWDĘ sprawdza się eteryczny olejek miętowy rozrobiony w jakimś olejku przyjaznym skórze.

Swego czasu byłam jednak przekonana, że kleszcze skaczą na głowę z drzew. W końcu czapkę z chaszczach nosiłam od dziecka. Dopóki nie wyrosłam, było to słuszne, bo kleszcze wspinają się na ograniczoną wysokość i wśród włosów mogą znaleźć się tylko u najmłodszych.

W kwestii tego, gdzie można załapać kleszcza, najwięcej dowiedziałam się dopiero z mojej publikacji na Stronie Zdrowia. Wszelkie wątpliwości rozwiewa tam ekspert prof. Jerzy Michalik. Podkreśla, że pasożyty te lubią wilgoć, drzewa liściaste oraz stare pnie i kłody.

A w mieście? Szczególnie w rejonach, gdzie jest pełno żywicieli (a tam, gdzie ja byłam, roi się od właścicieli z psami), na kleszcze uważajmy wszędzie.

[Fot. Erik_Karits/Pixabay]

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

KWAS NA RANY. CUDOWNY SKŁADNIK NA ALERGIĘ

NIE JEM WINYLU. RZECZ O RĘKAWICZKACH

ANI PIECZYWO, ANI ZDROWE. TAK „CHRUPKI” DOSTARCZAJĄ RAKOWTÓRCZE ZWIĄZKI