Posty

DLACZEGO ROŚLINNY MAJONEZ JEST ZŁY

Obraz
To stało się przed Wielkanocą. Zawsze byłam w #teamKielecki, a odkąd pojawił się w wersji wegańskiej , a przy tym lżejszej i wciąż bez konserwantów, mogłam znowu dodawać go do swoich past i sałatek. Jednak tuż przez sezonem na jarzynową po prostu zniknął z półek. Poszukiwania alternatywy zakończyły się rozczarowaniem. Przeczytałam skład wszystkich dostępnych rodzajów, w tym importowanych, w śmiesznie wysokich cenach i do kupienia tylko online. Na każdej liście składników widziałam to samo. Na końcu nieuchronnie pojawiał się jeden związek – E385, inaczej sól wapniowo-disodowa EDTA . Nazywany zamiennie solą kwasu etylenodiaminotetraoctowego lub wersenowego, jest to środek chelatujący, czyli wiążący jony metali, co hamuje jełczenie tłuszczu i zmianę koloru. Natknąć się na niego można także w sosach (zwykle czosnkowych) i margarynach. O wiele łatwiej przy tym kupić majonez jajeczny bez EDTA niż ten roślinny – z tych ostatnich znalazłam tylko jeden, przeznaczony dla gastronomii. Obecność ...

DAJCIE MI BOBU!

Obraz
Dajcie dosłownie, bo nie chodzi o żadną nauczkę, ale o naukę. O bobie dowiedziałam się dziś czegoś naprawdę ciekawego. Nasiona tej rośliny strączkowej zawierają L-DOPA, prekursor dopaminy. Co to oznacza? To „neuroprzekaźnik satysfakcji”, a jedzenie nasion może poprawiać nastrój i zmniejszać zachcianki spożywcze. Ten związek występuje obok cennych aminokwasów , z których organizm sam tworzy dopaminę (a chodzi o tyrozynę  zawartą zwłaszcza w pokarmach białkowych). Jak się okazuje, L-DOPA albo lewodopa, a dokładnie L-3,4-dihydroksyfenyloalanina, w roślinach bobowatych wstępuje w największych ilościach w porównaniu z innymi naturalnymi produktami. Substancja ta jest stosowana zwłaszcza w chorobie Parkinsona, lecz w przypadku bobu nie chodzi oczywiście o efekt leczniczy. Świeże, ugotowane nasiona są nie tylko pyszne, ale mogą też z powodzeniem zastąpić niezdrowe opcje w diecie. Te, które tak bardzo nam smakują, ale też sprawiają, że chcemy ich więcej i więcej . A przy okazji...

KTO MYJE ZĘBY ŁOJEM WOŁOWYM?

Obraz
Od lat mam problemy ze znalezieniem odpowiedniej pasty do zębów. Bez benzoesanu sodu , od którego dostaję wysypki, i bez SLS , bo laurylosiarczan sodu powoduje ścieńczenie śluzówki i łatwo się przez nią wchłania. Chciałabym też, by zawierała fluor, a to często wyklucza dwa wcześniejsze warunki. Od pasty i innych kosmetyków oczekuję również, że będą wegańskie. Przez kilka lat miałam swojego faworyta wśród past dla nadwrażliwych zębów. Pech chciał, że producent bez ostrzeżenia zmienił skład. Zamiast białej pasty jest intensywnie miętowy żel. Odkąd zaczęłam myć nim zęby – a robię to przed śniadaniem, żeby nie jeść razem z nim wszystkich bakterii z jamy ustnej (żołądek mi podziękował), przestałam czuć smak jedzenia . Wczytałam się w skład i za winnego uznałam azotyn sodu (sodium nitrate). Czas był zmienić produkt. Na półce drogerii znalazłam aż kilka past, których skład wyglądał idealnie, i cena również. Już miałam jedną z nich w koszyku, kiedy przypomniał mi się ważny fakt na temat skład...

ZNALEZIONE NA SKRZYNCE Z PRĄDEM

Obraz
Ja też mogę mieć nowe życie. Oto nowe miejsce dla FITREDAKTORKI. Zapraszam na regularne porcje zdrowia!